Mój pierwszy mini serwis o akwarystyce słodkowodnej

 

Od mniej więcej sześciu miesięcy przykładałem się do założenia tego mini serwisu, poświęconego akwarystyce słodkowodnej. Nie mogłem się zmobilizować, co wynikało też z braku czasu i nauką (rozpocząłem naukę na 1-szym roku studiów). Mam nadzieję, że tym razem sprawę uda mi się doprowadzić do końca, a Wy w tej chwili zapoznajecie się właśnie z pierwszych artykułem zamieszczonym na pllt.republika.pl.

Kim jestem, czyli krótka autobiografia akwarysty

 

Mam 28 lat, a akwarystyką słodkowodną interesuje się odkąd tylko sięgam pamięcią. Swoje pierwsze doświadczenia zbierałem już w szkole podstawowej, kiedy to mój ojciec postanowił założyć akwarium słodkowodne. Z językiem na brodzie przyglądałem się rozwojowi wydarzeń i temu jak tata zajmował się rybkami. Pamiętam wspólne rozmowy przy herbacie i tłumaczenie mi, młodemu człowiekowi jak zajmować się wodnymi zwierzętami. Jako, że z ojcem miałem i mam do dziś bardzo dobry kontakt, szybko poznałem podstawowe warunki, które warunkują życie rybek akwariowych i w krótkim czasie udało mi się założyć własny, mały zbiornik. Rybki akwariowe w początkowym stadium mojego akwarystycznego rozwoju nie były numerem jeden. Zafascynowany roślinkami przez jakieś dwa lata zajmowałem się wyłącznie projektowaniem akwariów roślinnych, dopiero z czasem wprowadzałem do nich mieszkańców.

 

Pielęgnacja roślinek sprawiała mi wiele frajdy. Zabawa w ogrodnika była fascynująca i szczerze mówiąc roślinom poświęcałem przez kolejnych kilka lat więcej czasu niż rybom. Dziś nieco bardziej zróżnicowałem tę różnicę i staram się dbać o jedno i drugie. Dla zainteresowanych dodam tylko, że moją pierwszą rybką był wielkopłetw wspaniały.

 

Dlaczego fascynuje mnie akurat akwarystyka?

To przyszło chyba samo z siebie. Mam nawet wrażenie, że to ojciec z krwią oddał mi pasję do rybek. Akwarystykę cenię sobie głównie ze względu na ciągle niezbadaną dziedziną akwarystyczną, w której niełatwo być ekspertem i za spokój jaki ze sobą niesie. Relaks przed akwarium to coś czego nie zamieniłbym na żaden sport, sklejanie samolotów czy prowadzenie samochodem. Oglądając wieczorami życie w zbiorniku odprężam się na tyle, że całkowicie zapominam o pracy i trudnych obowiązkach, z którymi będę musiał zmierzyć się kolejnego dnia. Do wspólnego odpoczynku psychicznego często zapraszam wszystkich z rodziny, którzy są akurat w domu. Dyskutujemy na wiele tematów i jesteśmy skłonni do refleksji, jakich nie podjęlibyśmy się przez telewizorem. Wszystkich domowników zapraszałem zawsze do podziwiania bojowników syjamskich (mam ich 3 akwaria, w każdym jeden samiec i 2-3 samice) i wcześniej przeze mnie wspomnianego wielkopłetwa wspaniałego. W wolnym czasie zajmuję się także dociekaniem historii akwarystyki słodkowodnej i marzę, aby kiedyś było mnie stać na przerzucenie się na akwarium słonowodne. Kto wie, może za kilka lat.

 

Wszystkie prawa dotyczące zamieszczonych na stronie treści są zastrzeżone | O akwarystyce i wielkopłetwie wspaniałym